4.11.2009 – Msza Święta w intencji Sue Ryder
4.11.2009 – Msza Święta w intencji Sue Ryder
4.11.2009 o godzinie 12.00 w kaplicy Domu Sue Ryder w Bydgoszczy odbędzie się Msza Święta w intencji Sue Ryder z okazji dziewiątej rocznicy jej śmierci.
Mszę poprowadzi kapelan Domu Sue Ryder, ks. Wojciech Retman. Zapraszamy do udziału oraz do lektury artykułu autorstwa Joanna Chodor – dyrektora fundacji Sue Ryder.
Zapomniane groby Polaków na angielskiej ziemi
Joanna Chodor
W południowowschodniej Anglii, w hrabstwie Suffolk, w malowniczej wsi Cavendish znajduje się niezwykły cmentarz polski. Choć nie jest on wydzielony z obszaru cmentarza anglikańskiej parafii w Cavendish, widok skromnych nagrobków z polskimi nazwiskami, z częściowo zatartymi już napisami, czasem z tekstem modlitwy po polsku, jest poruszający. Polska sekcja obejmuje sześć rzędów, w których znajduje się łącznie 31 polskich grobów, o istnieniu których być może nie wiedzą nawet rodziny niektórych zmarłych. Za życia ludzie ci znaleźli schronienie w Cavendish w Domu Sue Ryder. Był to ośrodek, który pełnił funkcje domu pomocy społecznej, zaś trafiali do niego głównie Polacy. Został założony przez Sue Ryder w domu jej matki Mabel, dla byłych więźniów obozów koncentracyjnych, uchodźców i weteranów wojennych, losami których nie zajmowała się żadna instytucja rządowa ani organizacja, poza Sue Ryder i fundacją, którą ona założyła po wojnie dla, jak sama to określała, zapomnianych sojuszników Anglii. Pomoc dla nich spontanicznie organizowała na terenach zachodniej Europy, począwszy od 1944 roku, postępując zaraz za linią frontu. Była świadkiem dramatycznych scen w wyzwalanych niemieckich obozach koncentracyjnych. Ogrom zła, które ujrzała, nie zniechęcił jej i nie starała się jak najszybciej wymazać sprzed oczu strasznych obrazów. Wręcz przeciwnie, stało się to impulsem do zachowania o nich pamięci i do działania. Rozmaryn jako symbol pamięci stał się jej mottem. Fundacja założona przez nią w 1953 roku z siedzibą w Cavendish była przez nią określana mianem żywego pomnika dla ocalałych i dla ofiar wojny. Piękna, ofiarna praca charytatywna stała się dla młodej Angielki celem i misją życia. W ten sposób wyraziła także hołd bohaterskim narodom i pojedynczym ludziom, w tym polskim żołnierzom, Cichociemnym. Setki ich poznała i szczerze podziwiała w czasie wojny, służąc w polskiej sekcji Zarządu Operacji Specjalnych, tajnej struktury armii brytyjskiej wspierającej ruch oporu w okupowanej Europie.
Postawa Sue Ryder, niestety, stała w sprzeczności do nastrojów i odczuć społecznych panujących na Zachodzie. Zachodnia Europa żyła w euforii po zakończeniu wyniszczającej wojny, o której wszyscy chcieli jak najszybciej zapomnieć. Podczas gdy szybko odbudowywano skutki jej zniszczeń, niewiele osób chciało pamiętać o całej rzeszy ocalałych z wojny – tych, którzy przeżyli obozy koncentracyjne, przetrwali holocaust, byli jeńcami, inwalidami wojennymi. Pochodzili ze Wschodniej Europy, głównie z Polski, ale również z Litwy, Łotwy, Estonii, Czechosłowacji, Jugosławii. Stanowili wielomilionową rzeszę Displaced Persons (DPs), przymusowych imigrantów, którzy byli stłoczeni w kilkudziesięciu obozach w Niemczech i Austrii zarządzanych przez UNRA. Ostatni taki obóz dla DPs funkcjonował aż do 1957 roku, gdy zaledwie rok wcześniej zaludniły go tysiące uciekinierów z objętych powstaniem Węgier. Dla wielu z tych ludzi, faktycznie bezpaństwowców bez możliwości powrotu do rodzinnego kraju, nikt nie chciał zaoferować prawa stałego pobytu. Najczęstszym powodem, który ich dyskwalifikował, był fatalny stan zdrowia, wyniesiony z obozów koncentracyjnych. Co gorsza, wielu popadało w konflikt z surowym prawem stanu wojennego, obowiązującym w alianckich strefach okupacyjnych w Niemczech. W swojej autobiografii Sue Ryder wspomina o kilkudziesięciu wyrokach śmierci, do apelacji których udało się jej doprowadzić i dzięki temu ocalić życie swoim podopiecznym, głównie Polakom. Od tego czasu Sue Ryder zachowała zwyczaj odwiedzania więzień. W blisko 10 lat po jej śmierci, jakże pięknie uzupełnia jej troskę niegdyś okazywaną skazanym, program resocjalizacji więźniów poprzez wolontariat, który jest prowadzony od dwóch lat z wielkim powodzeniem przez hospicjum założone przez Sue Ryder w Bydgoszczy. Najtwardsze serca kruszeją w obliczu śmierci i cierpienia.
Do 1978 roku Sue Ryder prowadziła system rekonwalescencji i wypoczynku dla byłych więźniów obozów koncentracyjnych w swoich ośrodkach w Anglii, położonych w przepięknych rezydencjach. Z dobrodziejstwa owego „holiday scheme” korzystali głównie Polacy. To oni, byli więźniowie obozów, a także skazańcy uwolnieni staraniem Sue Ryder z więzień w amerykańskiej strefie okupacyjnej, byli pierwszymi mieszkańcami Domu Sue Ryder w Cavendish. To zaskakujące, że wśród ludzi ciężko chorych, ofiar eksperymentów medycznych, pierwszy pochówek – Władysława Woźniaka, zdarzył się dopiero w 1963 roku. Dowodzi to, że mieszkańcy Domu mieli doskonałą opiekę. Była więźniarka Ravensbrück, Zofia Wyszyńska, dożyła nawet sędziwego wieku, mimo że w obozie utraciła bezpowrotnie zdrowie. Umierając w 1970 roku, miała 85 lat. W 1966 roku Sue Ryder pochowała w Cavendish pułkownika Wincentego Zarembskiego, kawalera orderu Virtuti Militari. Schronienie w Domu Sue Ryder, a potem miejsce ostatecznego spoczynku (zmarł w 1992 roku) znalazł, między innymi, profesor Augustyn Steffen, wybitny językoznawca i folklorysta. Wśród podopiecznych Sue Ryder spoczywających na cmentarzu w Cavendish znalazł się także 16 letni chłopiec, Tadeusz Adamski. W 1964 roku sprowadziła go z Polski wraz z matką, aby mógł poddać się skomplikowanej operacji serca, której, niestety, nie przeżył. Najbardziej poruszająca historia wiąże się jednak z postacią Kazimierza Gruszczyńskiego, kapitana Wojska Polskiego, który przetrwał w czasie okupacji cztery kolejne obozy koncentracyjne: w Auschwitz, Buchenwald, Mittelbau-Dora, Bergen-Belsen. Po zakończeniu wojny znalazł przytulisko w Domu Sue Ryder założonym dla byłych więźniów w Grossburgwedel. Krótko przed śmiercią w 1960 roku, zdradził Sue Ryder swoje ostatnie wielkie pragnienie, aby nie był pochowany na niemieckiej ziemi. Mimo tak licznych obowiązków i setek podopiecznych, ta niezwykła kobieta potrafiła spełnić tę prośbę. Oboje z mężem Leonardem Cheshire, legendarnym pilotem RAF, wielkim działaczem charytatywnym, który również prowadził własną fundację i założył na całym świecie dziesiątki ośrodków opiekuńczo-leczniczych – Cheshire Homes, przywieźli z Niemiec własnym samochodem trumnę z ciałem kapitana Gruszczyńskiego. Pochowali go na cmentarzu w Cavendish, nieopodal swego własnego domu, który był jednocześnie domem opieki i siedzibą międzynarodowej Fundacji Sue Ryder.
Ukoronowaniem przywiązania do Polski, gdzie ufundowała w 30 miejscowościach swoje domy – hospicja, oddziały szpitalne i domy pomocy społecznej, było przyjęcie przez nią tytułu Lady of Warsaw, gdy w 1978 roku została obdarzona tytułem para Anglii i otrzymała miejsce w Izbie Lordów. Zmarła w Dzień Zaduszny w 2000 roku. Spoczęła na cmentarzu w Cavendish u boku swojego męża Leonarda Cheshire, który zmarł w 1992 roku. Oboje przeszli podobną drogę życia, niezwykle energiczni i pracowici, powodowani prawdziwie chrześcijańskim miłosierdziem i głęboką wiarą, dotarli z pomocą do setek tysięcy ludzi. Przeszli na katolicyzm w latach pięćdziesiątych, jeszcze zanim się poznali. Ich skromny grób znajduje się w trzecim rzędzie, w samym środku polskiej części cmentarza.
Polacy, zawdzięczając Sue Ryder tak wiele, nigdy nie powinni o niej zapomnieć.
Poniżej lista Polaków, pochowanych w Cavendish.
Jeżeli ktoś poszukuje bliższych informacji, proszony jest o kontakt z Fundacją Sue Ryder, ul. Bagatela 15, 00-585 Warszawa, tel: 22 646 58 55; www.sueryder.pl
Tadeusz Adamski (2.01.1949 – 3.12.1964)
Stanisław Bagiński (luty1911 – maj 1984)
Stefan Bor-Graziewicz – żył w Anglii pod przybranym nazwiskiem Stephen Jonathan Burton (3.07.1895 – 25.10.74) i jego żona Zofia (zm. 25.12.80)
Leon i Stefania Bronk z domu Frączek (brak dat)
Bolesław Cichy (22.10.1899 – 3.12.1974)
Jadwiga Dąbrowska (zm. 27.12.1963)
Paweł Głuch (25.01.1917 – 10.12.82)
Szymon Gromko (25.08.1912 – 16.10.1982)
Kapitan Kazimierz Gruszczyński (2.11.1896 – 12.8.1960)
Kazimierz Janiszewski (5.10.1917 – 10.05.1975)
Wiktor Kadlec (7.07.1891 – 24.06.1978)
Maria Kawlok (17.8.1984 – 6.11.1983)
Bronisław Krogulec (10.2.1924 – 4.01.1996)
Stanisław Marciniak (17.05.1891 – 3.02.1972)
Stefan Michałow (3.07.1906 – 12.04.1979)
Tadeusz Okoń (zm. 24.01.1973)
Leonard Roszkowski (5.05.1912 – 12.09.1996)
Jadwiga Stankiewicz (22.07.1893 – 26.10.1997)
Prof. Augustyn Steffen (15.11.1901 – 15.06.1992)
Kazimierz Szkoda (14.01.1872 – 10.05.1967)
Komandor Wiktor Tyszewski (6.12.1886 – 14.01.1972)
Feliksa z Tyszkiewiczów Znamirowska (9.06.1906. – 10.02.1976)
Jan Wawryn (10.04.1922 – 27.09.1995)
Edward Węgielski (11.10.1899 – 6.07.1966)
Władysław Woźniak (25.09.1895 – 2.02.1963)
Zofia Wyszyńska (6.11.1885 – 20.08.1970)
Pułkownik Wincenty Zarembski (8.03.1897 – 7.09.1966)
Mieczysław Zdanowicz (5.05.1912 – 12.09.1996)
Antonia Zygmańska, z domu Wójcicka (żyła 85 lat, zm.17.10.1970)
